use somebody
Więc od czego by zacząć?może od tego, że lecę na dupków.
co ogólnie jest dziwne, bo przecież nie chcę być z kimś takim, ale wydaje się on bardziej intrygujący niż inni.
zresztą to nic nadzwyczajnego, wiele dziewczyn tak ma. podobno...
co jeszcze?
jestem na takim rozdrożu z samą sobą.
wiem jak chciałabym by wyglądało moje życie, ale nie wiem jak się do tego zabrać.
nie potrafię przyjmować pochwał, komplementów, wydają mi się sztuczne.
pełne niczego.
nie umiem przyzwyczaić się do siebie.
nie patrzę w lustro by zachwycać się sobą, tylko by się do siebie przyzwyczaić.
uwielbiam Schulza za trafne stwierdzenia, za nazywanie rzeczy, które po prostu podświadomie robię.
chciałabym być w czymś dobra. tak po prostu by coś mnie wyróżniało.
poza gadulstwem.
by było we mnie coś intrygującego, coś co przyciągałoby do mnie ludzi.
nie jestem zbyt dobra w poznawaniu ludzi.
nie wiem jak się zachować, co mówić, o czym mówić.
w sumie nigdy nie musiałam poznawać nowych ludzi.
to zazwyczaj oni chcieli poznawać mnie.
jest dziwnie.
udaję, że nie tęsknie za nią.
w sumie przez większość czasu to nieudawanie.
nie tęsknie.
ale zdarza mi się myśleć, co by było gdyby ona tu była.
czy byłoby inaczej?
czy dalej byłybyśmy przyjaciółkami? czy może rozpadłoby się?
nie znam odpowiedzi na żadne dręczące mnie pytanie.
nie wiem co ze sobą zrobić.
przyjaźń boli, ale jej brak także.
mam zbyt realistyczne sny o osobach w sumie jednej, o której nie powinnam śnić wcale.
o osobie o której nie myślę, a która wciąż na mnie działa niesamowicie.
nie potrafię zrozumieć czemu?
podobają mi się nieodpowiedni mężczyźni.
zauraczam się bez wzajemności, bez szans na love back.
ostatnimi czasy brakuje mi słów. tworze nowe. myślę po angielsku, niekiedy nawet śnie.
a nie jestem za tego typu amerykanizacją, po prostu jest mi łatwiej wyrażać coś po angielsku, słowa nie mają takiej samej siły jak gdyby wymawiać je po polsku.
zastanawiam się nad tym czy coś się jeszcze zmieni. tak po prostu.
chciałabym się zwolnić z myślenia, na chwilę, moment, ale nawet tego nie potrafię już.
zapomniałam jak to jest egzystować ze sobą w zgodzie.
zapomniałam jak to jest budzić czyjeś zainteresowanie.
zapomniałam jak to jest gdy komuś na mnie naprawdę zależy.
zapomniałam jak się gada godzinami przez telefon.
Nie pamiętam jak brzmi muzyka słyszana tylko przez słuchawkę telefonu.
zapomniałam co to spontaniczność.
nie pamiętam jak to jest się komuś podobać.
a co najgorsze zapominam o tym by trzymać swoje stopy na ziemi, gdy marzę.
a upadek boli niesamowicie.
swiat-pat 2010-10-22 20:12:35
skomentuj (1)